czwartek, 26 stycznia 2017

Od Abashue'a CD Sofii

Byłem zachwycony. Oczywiście w cudzysłowiu. Jeden z Łowców Demonów ciągnął mnie za sobą. Przyspieszyłem, żeby za nim nadążyć. Czekało mnie przesłuchanie. Na środku sali stał fotel. Stary, ale elegancki fotel. Na jego oparciu zauważyłem ślady krwi. Przełknąłem ślinę. Jak to mówią: Wątroba podeszła mi do gardła. Wiedziałem, że najprawdopodobniej będą mnie torturować. A w najgorszym przypadku wystawią mnie na słońce, abym się spaliłi tym samym zmarł. Rozejrzałem się po czym zerknąłem za siebie. Ujrzałem kamienną twarz pani Herondale, jednak.w jej oczach doszukałem się błysku zrozumienia. Z powrotem się odwróciłem. Thomas Herondale zmusił mnie, abym usiadł na przygotowanym fotelu. Z cienia wyszedł dobrze zbudowany mężczyzna. Spojrzałem na niego, a potem na Miecz Anioła. Po moim czole spłynęła kropelka potu. Ramiona lekko mi drżały. Czekałem. Czułem na sobie wzrok mężczyzny. On również był Nefilim. A najbardziej przytłaczająca była cisza. Wszyscy milczeli i nikt nie odważył się odezwać. W końcu głos zabrał ów brodaty mężczyzna:
- Pan Abashue Septiëmbre. Lat 19. Anglik, niedawno przybył do Hollywood. Zgadza się?
Powoli pokiwałem głową cały czas obserwując mężczyznę.
- Dopuściłeś się przestępstwa i zabiłeś Przyziemną - nie wiem skąd obok mnie pojawił się drugi mężczyzna. On również należał do Nocnych Łowców.

Sofia? Nie ogarniam tych wszystkich Inkwizytorów, Clave'ów itd., itp., więc tobie to zostawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz