czwartek, 26 stycznia 2017

Od Sofii C.D. Abashue'a

Westchnęłam i zignorowałam wampira, a także lodowate spojrzenie Thomas'a które zdawało się mówić: "I już wszystko o tobie wie? Frajerka".
-Może jestem panie Septiëmbre. Zabieramy cię do Miasta Kości. Podobno lubisz tam przebywać co? - uśmiechnęłam się ironicznie - Zresztą... Jak każdy Podziemny.
Abashue zamilkł, a uśmiech momentalnie zanikł. Cisi Bracia - postacie o zaszytych ustach i oczach - wszystkich przyprawiali o zawroty głowy. A propo głowy... Znali nasze myśli. I chyba to przerażało mnie w nich najbardziej. Eric położył mi rękę na ramieniu, dając znać że jesteśmy w tym razem, na co Kapitan znowu przewrócił oczami i mruknął pod nosem coś w stylu "Małe dzieci". Jakby sam niczego się nie bał. Zamiast do Instytutu, skręciliśmy w stronę cmentarza Cappilles. Wiele dużych, małych, starych i młodych grobów, minęliśmy zanim znalazłam odpowiedni grobowiec. Abashue powoli przełknął ślinę i nawet nie zdając sobie z tego sprawy, zagryzł policzek od środka. Otworzyłam kamienne drzwiczki z napisem Pulvis et umbra sumus. Poszło szybko i sprawnie jak na siedlisko Braci. Ukazał nam się korytarz jaskini, pełen pochodni i schodów. Ruszyłam jako pierwsza a tuż za mną poszedł Thomas trzymający Abashue'a za kark. Eric osłaniał tyły. Kiedy doszliśmy do posągu Anioła Razjela, skierowałam się tam gdzie wskazywał miecz.
-Hej... To nie ten słynny Kielich Anioła? - zapytał Shue.
Źle trafił. Thom kompletnie nie nadawał się na przewodnika, tłumacza ani dyplomatę. Po prostu milczał i nie krył się z swoim ironicznym wyrazem twarzy. Postanowiłam więc sama wprowadzić wampira w temat.
-Nie. To kamienna replika Anioła Razjela, Miecza Anioła i Kielicha.
Eric był szybszy. Po chwili postoju, zrobiłam krok w stronę lewego korytarza. Wiedziałam że znajdziemy tam "groby" Nefilim, a dalej salę przesłuchań i cele. Piętro niżej zmuszeni bylibyśmy oglądać rozkładające się ciała, Nefilim, Podziemnych, Przyziemnych i Wyklętych. A wolałam tego jak najbardziej uniknąć. Wyciągnęłam rękę dając tym samym znak aby reszta poszła pierwsza.
-Panna Sofia się boi? - zakpił Kapitan.
-Cicho ćwoku - wysyczałam.
Thomas doskonale zdawał sobie sprawę z tego co o nim mówimy i myślimy. Zaśmiał się cicho i ruszył przed siebie. Nagle usłyszeliśmy jak coś stuknęło o skały. "Cisza niedouczone dzieciaki. Zaprowadźcie Podziemnego do sali". W naszych głowach rozległ się basowy głos brata Juliusza. Szczerze to był on moim znienawidzonym bratem. Strasznie sztywnym. Thomas przyśpieszył kroku, wlekąc za sobą Shue'go. W sali już czekał ustawiony fotel. A także Miecz Anioła. Chłopak zginie jeśli tylko skłamie. A jeśli uznają go za winnego... Czekają go męczarnie w celach Miasta Kości.

Abashue? Prosze. Zostawiam ci cały proces. Zrób coś o Konsulu i Inkwizytorze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz