poniedziałek, 9 stycznia 2017

Od Sofii C.D. Mary

-Złaź z mojego ramienia. To że ci pomogłam, nie oznacza, że od razu wpuszczę cię do Instytutu, moja kochana mała pijawko - burknęłam.
Nietoperz powoli uniósł się do góry. Pośpiesznie skoczyłam na dach ogromnego kościoła i zjechałam po nim tyle ile się dało. Potem skok na parapet, i na sam dół. Otwarłam ciężkie, skrzypiące drzwi. Powitał mnie zapach naleśników. Eric robił je tylko na specjalne okazje, więc ciekawe co dziś mamy... Wesołą Niedzielę? Zaśmiałam się cicho i wparadowałam do kuchni. Brunet uniósł wzrok znad patelni. Thomas jednak zignorował mnie i dalej usilnie wpatrywał się w starą gazetę. Nuudaa...
-Co dziś za okazja? - zapytałam.
Mój brat bliźniak zaśmiał się.
-Urodziny William'a - rzucił przez śmiech.
No jasne! Jak mogłam zapomnieć o tej ważnej dacie?! Mój młodszy braciszek kończy dziś 13 lat, a ja nawet nie mam dla niego prezentu. Możliwe że ostatnio przekładam pracę, obowiązki i treningi ponad rodzinę. Szybko przytuliłam Eric'a i wybiegłam z Instytutu. Co lubi Will? Lista zabawek pośpiesznie formowała się w mojej głowie. A może lepiej kupić mu nóż motylkowy? On tak je uwielbia... Mogłabym kupić mu replikę Kielicha Anioła, albo nową stelę. Ale kto wie... Może jednak lepszy byłby telefon... Byłam i jestem kiepska w kupowaniu prezentów. No i słabo idzie mi okazywanie radości jak prezent jest do kitu. Zatrzymałam się na chwilę i zaczęłam gorączkowo myśleć gdzie udać się najpierw. Better Angel... Ulubiony sklep William'a. Często mnie tam zabiera i pokazuje co chciałby dostać, a rodzice mu nie pozwolili. Mi serce miękło i wykupowałam wszystko co chciał. Może i jestem miękka... No ale jemu niczego nie odmówię. Tylko na mnie może polegać. Thomas nie lubi nikogo, a Eric zajmuje się tylko swoimi kolegami, takimi jak Henri, Finn i Carol. Wszyscy na tym samym poziomie intelektualnym. Westchnęłam. Poczułam jak mój telefon, wibruje w kieszeni czarnej, skórzanej kurtki. Tata. Przeklęłam pod nosem.
-Tak tato?
-Gdzie jesteś? Eric powiedział że gdzieś pobiegłaś.
-W Better Angel. Zapomniałam o urodzinach Will'a i... Postanowiłam że teraz coś kupię.
-Masz dwie godziny.
Rozłączył się. W tym momencie przeklinałam prawdomówność Thomas'a i długi jęzor bliźniaka. Oj jeszcze się zemszczę. Nie pójdziesz sobie do Pandemonium. Uśmiechnęłam się pod nosem, na mój niecny plan. Otworzyłam drzwi sklepu. Na krześle siedziała ta sama wampirzyca której pomogłam dzisiaj rano.

Mary? Spoko

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz